Translate

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 4

No to tak... Pewnie nikt nie czyta tego bloga, ale jeśli jednak to bardzo przepraszam, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału. Nie miałam weny i wgl takie tam. Z góry przepraszam za błędy. Ale wreszcie jest! Rozdział czwarty równie beznadziejny jak reszta... Zapraszam.

                                                                                "Niezrozumiałe"
[Liliana]
Usłyszałam pukanie... Nie wiedziała co się dzieje i gdzie się znajduję. Podniosłam się leniwie do pozycji siedzącej i spojrzałam na zegarek stojący na mojej szafce nocnej. Była 4:00 w nocy. Kto mógł pukać o tej porze? Wolno podniosłam się z łóżka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je starając się zrobić to jak najciszej, ponieważ nie chciałam nikogo obudzić. Przede mną ujrzałam zapłąkaną Darie. Dziewczynka miała opuchnięte oczy, mokre, świecące policzki, a jej potargane włosy opadły na jej małą twarzyczkę. Patrzyłam prosto w jej błękitne, zapłakane oczy. Widziałam w nich strach. Zwykły strach, który był spowodowany najpewniej okropnym snem. Daria spojrzała na mnie błagalnie, jakby chciała mnie poprosić o pomoc następnie spuściła głowe.
    -Co się stało Dario? Miałaś zły sen? - zapytałam i przykucnęłam obok dziewczynki. W moim głosie było słychać troskę. Mimo, że nie specjalnie lubiłam dzieci to gdy przed oczami widziałam małą zapłakaną Darię coś we mnie pękło i czułam, że muszę jej pomóc. Dziewnie było patrzeć na dziewczynkę, która zawsze była taka promienna i uśmiech nigdy nie znikał z jej twarzy. Po długił czekaniu nadal nie dostałam odpowiedzi, więc zapytałam jeszcze raz.
    - Co się stało? Przecież mi możesz powiedzieć. Przyśnił Ci się zły sen prawda?- nadal nic. Żadnej reakcji. Wiedziałam, że pytania niczego nie załatwią, dlatego z zamiarem przytulenia jej przybliżyłam się do niej. To był jednak błąd...
Nagle dziewczynka gwałtownie podniosła głowe. Przestraszyłam się i odskoczyłam do tyłu. Chwilę później nie patrzyłam już na małą, zapłakaną Darię, lecz na przeraźliwego demona... Patrzył na mnie swoimi białymi ślepiami z, których wolno płynęła krew. Z sekundy na sekundę istota stojąco przede mną coraz mocniej krwawiła. Teraz czerwona ciecz wypływała z rękawów, uszu, nosa, ust, czoła. To był okropny widok. Spojrzałam w dół. Cała podłoga była w życiodajnej krwi. Normalny człowiek już dawno umarłby po stracie tylu litrów tej cieczy. Spojrzałam w górę, chociaż wcale nie miałam ochoty oglądać wykrwawiającej się Dari. Jednak, gdy na nią popatrzyłam nigdy nie powiedziałabym, że to coś to ta mała, bezbronna dziewczynka o błękitnych oczach. Chciałam się ruszyć, ale czułam, że coś trzyma mnie na łóżku i nie pozwala wykonać rzadnego ruchu. Zza okna usłyszałam przeraźliwe piski i wrzaski oraz coś co odgłosem przypominało piłe mechaniczną. Nagle wszystko ucichło. Zaczełam coraz szybciej oddychać. Moje oczy były rozszerzone do granic możliwości. Szybkim ruchem odwróciłam się by zobaczyć czy w moim pokoju nadal przebywa obrzydliwy potwór. Gdy tylko zrobiłam ruch głową w jego stronę ujrzałam przeraźliwie białe ślepia demona i usłyszałam ciche "Uciekaj". Głos ten należał do Darii. Nie zdążyłam zastanowić się nad tym lepiej, gdy nastała ciemność...
Obudziłam się z krzykiem, cała oblana potem. Poczułam wielką ulgę, że żyję i, że to był tylko sen. Rozejrzałam się po pokoju. Wszystko w jak najlepszym porządku. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12:00. Naprawdę długo spałam... Leniwie wstałam, wzięłam ze sobą ciuchy i skierowałam się w stronę łazienki by się ogarnąć. Cały dzień przed oczami miałam obraz krwawiącego demona z białymi ślepiami. Nie mogłam skupić się na najprostrzych czynnościach, więc postanowiłam pozbyć się tego strasznego obrazu z mojej głowy, myśląc o przyjemniajszych rzeczach takich jak moja ukochana, która podejrzanie długo spóźniała się na umówione spotkanie, co zaczynało mnie powoli martwić...
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Powoli wstałam i ruszyłam w ich stronę, by je otworzyć. Ciche pukanie zamieniło się w walenie pięściami. Zaczęłam krzyczeć, że już otwieram. Przekręciłam kluczyk w drzwiach i to co ujrzałam mnie zamurowało. Przede mną stała zapłakana Kamila. Chciałam zapytać co się stało, ale słowa utknęły mi w gardle. Stałam jak ten słóp i patrzyłam w jej oczy. Pełne łez, zapuchnięte i czerwone od płaczu. Ona nagle rzuciła się na mnie i przytuliła się. Uścisnęłam ją mocno i gładziłam po plecach. Co takiego się stało? Poczułam, że Kamila osuwa się na podłogę. Ledwo trzymała się na nogach. Uklęknęłyśmy na podłodze nadal przytulone. Poczułam, że moja koszulka robi się coraz bardziej mokra. Chciałam wstać, ale ukochana mocniej do mnie przyległa i szepnęła ledwo słyszalnie "proszę nie zostawiaj mnie". Pocałowałąm ją czule w czoło. Spojrzałam na dziewczyne. Miała zamknięte oczy, jej oddech był przyspieszony ale z minuty na minutę coraz bardziej się uspokajał. Z myślą, że dziewczyna zasnęła uniosłam ją na rękach, położyłam na łóżku i okryłam szczelnie kocem następnie wróciłam do kuchni i zaparzyłam sobie kawy. Usiadłam z kubkiem czarnego napoju i przyglądałam się światu za oknem. Nagle usłyszałam ciche wołanie. Szybko pobiegłam do sypialni i ujrzałam rozbudzoną i przerażoną Kamile. Gdy mnie zobaczyła z jej oczu wyleciała jedna łza, potem kolejna i kolejna. Podeszłąm do niej i mocno przytuliłam pozwalając, by dziewczyna znowu moczyła moją koszulkę. Po piętnastu minutach Kamila się uspokoiła i oderwała się ode mnie patrząc w moje oczy. Nie wiem kto jej to zrobił, ale zapłaci za to.
    - Co się stało? - zapytałam delikatnym głosem, b y nie wystraszyć dziewczyny.
    - Kochanie m- musisz na n- niego uwarzać. O-o-on jest wściekły. P-proszę uwaźaj.- powiedziała drżącym głosem i znowu się we mnie wtuliła.
    - Kto? Powiedz na kogo mam uważać?
    - Nie mogę powiedzieć. Liliana uwaźaj, on może zabić. Jest chory!- niemal wykrzyczała ostatnie słowa i wybuchła niepochamowanym płaczem. Płakała tak z trzydzieści minut i znowu zasnęła.
Kto i co jej zrobił!? Na kogo mam uważać? Już nic nie rozumiałam tyle pytań, a żadnej odpowiedzi. Nie mogłam znieść tylu złych myśli, więc położyłam się obok ukochanej i usnęłam z nadzieją, że to wszystko to kolejny koszmar.
[Kamila]
Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Nie wiedziam gdzie jestem i która jest godzina. Po prostu pustka. Nagle wiadomości z poprzedniego dnia wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Szybko podniosłam sie do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pokoju. Z ulgą stwierdziłam, że jest to sypialnia Liliany. Nagle drzwi otworzyły się i do pokoju weszła nie kto inny jak moja ukochana. Posłała mi niewinny uśmieszek a ja odwzajemniłam gest na co ta jeszcze szerzej wyszczerzyła swe zęby.
    - Witaj. Jak się spało?- zapytała troskliwym głosem i usiadła obok mnie po czym delikatnie pocałowała mnie w skroń.
    - Dobrze dziękuję, że się mną zaopiekowałaś. - powiedziałam ze spuszczoną głową. Głupio mi było, że sprawiłam taki problem mojej dziewczynie.
    - Co się wczoraj stało? Oczekuję wyjaśnień. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam. I powiedz mi na kogo ja mam łaskawie uważać?
    - Liliana ja przepraszam, ja... ja nie mogę Ci powiedzieć, ale muszę Cię ostrzec. Najlepiej by dla Ciebie było, żebyś stąd uciekła, wyjechała...- powiedziałam i spojrzałam na nią przepraszającym wzrokiem.
    - Najpierw chcę znać dokładny powód tego, że mam wracać do domu. Przed kim mam uciekać? Powiedz mi... Po prostu mi zaufaj a wszystko będzie dobrze.- Powiedziała i przytuliła mnie mocno.
    - Nie mogę Ci powiedzieć! Musisz uciekać, bo on cię zabije!- krzyczałam a w oczach zebrały mi się łzy.- Nic nie będzie już dobrze, rozumiesz!? Ufam Ci cholernie Ci ufam, ale tego powiedzieć nie mogę!- z oczu płynęły mi łzy, zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju.
    - Dlaczego ode mnie uciekasz? Nic przecież nie zrobiłam. Zostań!- krzyknęła za mną, ale na odpowiedź tylko trzasnęłam drzwiami wejściowymi. Usiadłam zrezygnowana na ławce i po prostu zaczęłąm płakać. Dlaczego wszystko tak nagle się sypie?
    Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Z nadzieją, że to Liliana oczekiwałam, aż coś powie.
    - Nie sądzisz, że lepiej by było to skończyć? Daj sobie z nią lepiej spokój, bo może to się dla was skończyć bardzo źle, a w szczególności dla niej.- usłyszałam za plecami gruby, męski głos. Z trudem powstrzymywałam się od płaczu. Sidziałam tak jeszcze przez pare sekund, gdy ponownie usłyszałam ten głos.
    - Jutro o 20:00 u mnie w domu, jasne!?- warknął mi prosto do ucha. Skinęłam lekko głową oznajmując mu, że przyjdę. On zaśmiał się i odszedł żegnając się ze mną słowami "jesteś żałosna". Ja nie wytrzymałam i rozpłakałam się na dobre. Po paru minutach podeszła do mnie jakaś starsza pani, która pewnie karmi tu gołębie, jak to jest na filmach. Usiadła obok i troskliwym głosem zapytała się czy wszystko w porządku. Ja tylko otarłam łzy i pokiwałam głową oznajmując, że jestem już spokojna. Ona jeszcze przez chwile tak siedziała po czym wstała i powiedziała, że coś wypadło mi z kiszeni. Zdziwiłam się na te słowa, bo nie przypominałam sobie, że coś tam chowałam. Podała mi karteczkę mówiąc, że to właśnie ta rzecz po czym odeszła życząc mi udanego dnia. Podziękowałam grzeczne i spojrzałam na pobruczoną kartkę. Z przerażeniem czytałam zawartość karteczki. Przeczytałam treść chyba z pięć razy, ale nadal nie mogłam przyjać tego do wiadomości jakiego okrutnego czynu muszę dokonać. Wstałam szybko i zerwałam się do biegu. Biegłam nie zważając czy na kogoś wpadam czy nie. Z moich oczu popłynęły kolejne łzy. Wbiegłam do domu i od razu weszłam pod prysznic. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć, ale po prostu nie mogłam...
    [Liliana]
    Siedziałam wpatrując się w ścianę. Co ja mam teraz zrobić? Nie mogę przecież od tak wyjechać. Nic już nie rozumiałam, wszystko się waliło. Przecież dopiero co wszystko między nami się układało, ale teraz każe mi wyjeżdżać. Muszę się z nią pogodzić. Wyjęłam telefon i napisałam sms'a.
    "Spotkajmy się w parku tam gdzie zawsze jutro o 15:00. Proszę. (Lilana)"
    Może przyjdzie...
    ;_____________;
    Następnego dnia byłam już gotowa do wyjścia. Założyłam czarne rurki, czarną bluzkę z trupią czachą, czarne okulary przeciwsłoneczne i moje glany. W głowie przygotowywałam sobie zdania. Chciałam, żeby wszystko było tak jak dawniej.
    Weszłam do parku i skierowałam się w strone naszego stałego miejsca spotkań. Rozpoznałam ją już z daleka. Była dziwnie zdenerwowana. Podeszłam i przywitałam się. Miałam zamiar się przytulić albo chociaż podać dłoń, ale ona wystrzeliła jak z procy i zaczęła z niepowtarzalną szybkościązdania, które pewnie równie często układała sobie w głowie co i ja. Z każdym słowem moja twarz wyrażała coraz większe niedowierzenie i smutek. Dochodziły do mnie już tylko pojedyńcze słowa. "Przykro mi... to trudne... koniec... musisz uciekać... żegnaj najdroższa..."

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 3

Witam wszystkich. Chciałam przeprosić was, że tyle musieliście czekać na ten rozdział i muszę was zmartwić, że na następny poczekacie jeszcze dłużej... Otóż wyjeżdżam na obóz i nie będzie mnie dwa tygodnie. Obiecuję, że jak tylko wrócę to dodam następny rozdział. A teraz zapraszam do czytania. (Nawet długi mi wyszedł ten odcinek :>) Oczywiście mile widziane komentarze :).

                                                                Szantaż...


[Liliana]
Obudził mnie delikatny dotyk na mojej głowie. Powoli otworzyłam zaspane oczy. Ujrzałam przed sobą uśmiechniętą Kamile, która wolnymi ruchami dłoni głaskała moją głowę. Powoli przypominałam sobie wydarzenia z ostatniej nocy. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłam uwierzyć w moje szczęście jakie dostałam od losu.
-Witaj kochanie.-usłyszałam miękki głos ukochanej.- Twoja rodzina przyszła wczoraj w nocy. Powiedziałam im, że u Ciebie nocuję.
-To dobrze... Dziękuję. A ja oczywiście zasnęłam?- spojrzałam na nią przepraszającym wzrokiem i pacnęłam się w czoło. Dlaczego nie mogłam powstrzymać uczucia senności?
-Nie masz za co, Nie chciałam Cię budzić wyglądasz tak pięknie jak śpisz.- uśmiechnęła się szeroko i pocałowała mnie prosto w usta. Taki gest z samego rana był dla mnie niezwykle miły, pięknie by było gdybym budziła się tak codziennie. Lecz nie było mi to dane, ponieważ i tak kiedyś musimy się rozstać, a ten czas nie ubłaganie się zbliża... Ogarnęło mnie przerażenie. Moje myśli skupiły się na tym jednym istotnym wydarzeniu. Jak będzie wyglądało nasze pożegnanie? Kamila na pożegnanie obdaruje mnie namiętnym pocałunkiem i czerwoną jak krew róże następnie otrze moją pojedynczą łzę i sama uroni jedną od razu ją wycierając... Obie będziemy ubrane na czarno jak na pogrzebie. Ja wsiądę do samochodu i zamknę drzwi. Gest ten nieodnawialnie zamknie ten wspaniały rozdział w życiu każdej z nas i rozpocznie monotonne pisanie do siebie serduszek na portalu społecznościowym...
Z zamyśleń wyrwał mnie cichy pomruk. Odwróciłam się w stronę skąd dochodził dźwięk. Zobaczyłam Kamile, która powoli zbliżała się do mnie na czworakach. Wyszczerzyłam zęby w szerokim uśmiechu następnie przesłałam jej buziaka. Kamila zbliżyła się i usiadła na mnie okrakiem. Wydałam z siebie cichy jęk bólu i podniecenia. Ukochana pochyliła się nade mną i zbliżyła swoją twarz do mojej. Nasze czoła stykały się. Ukochana z cichym pomrukiem zaczęła mnie całować. Oddawałam każdy pocałunek. Znowu poczułam to niesamowite uczucie, które towarzyszy mi przy każdym pocałunku. Po chwili jednak odepchnęłam lekko Kamile i spojrzałam na nią z przerażeniem.
-Chwila co z rodzinką? -zapytałam nie dopuszczając do siebie myśli co by było, gdyby się o nas dowiedzieli...
-Wyszli- odpowiedziała krótko i zaczęła całować moją szyję.
Całowałyśmy się długo. Nie potrzebowałyśmy żadnych słów. Każdy pocałunek był namiętny i delikatny. Nagle poczułam, że ręka ukochanej znalazła się pod moją bluzką. Nie przeszkadzało mi to, chciałam więcej. Ogarnęło mnie pożądanie. Leżałam bez ruchu na środku łóżka, rozłożyłam ręcę i uśmiechnęłam się wyzywająco dając znak Kamili, że jestem do jej dyspozycji. Ona zrozumiała ten gest i zaczęła zdejmować moją bluzkę. Jej ręka zaczęła gładzić mój brzuch i plecy. Czułam się niesamowicie. Ukochana ledwo dotykając przejechała palcami mój bok. Wzdrygnęłam się i jęknęłam cicho przez moje ciało przeszedł potężny dreszcz. To co ze mną robiła podniecało mnie ogromnie. Jej ręka powędrowała na pasek od moich spodni. Powoli odpięła go i rozsunęła rozporek. Powolnym lecz stanowczym ruchem zdjęła moje spodnie. Zostałam w samej bieliźnie. Nie byłam w stanie przewidzieć dalszych kroków ukochanej. Nie byłam już w stanie racjonalnie myśleć. Kamila przejechała językiem po moim brzuchu. Zaczęła na nim składać delikatne pocałunki. Kamila zjechała niżej do mojego podbrzusza. Mocno złapałam jej włosy i pociągnęłam w stronę mojej twarzy. Nie myślałam nad tym co robię. Kamila jęknęła głośno z bólu. Chciałam w pełni żyć chwilą, jednak z cudownego pocałunku wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefon. Ktoś do mnie dzwonił. Nie chciałam przerywać pieszczot, ale cały zapał i podniecenie gdzieś uciekło. Złapałam za telefon i spojrzałam kto dzwonie. Na wyświetlaczu widniało imię "Hanna". Było mi strasznie wstyd, ponieważ w czasie wyjazdu nie zadzwoniłam do niej ani razu i zupełnie o niej zapomniałam. Spojrzałam na Kamile przepraszającym wzrokiem. Ona tylko uśmiechnęła się i delikatnie pocałowała. Przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo? -powiedziałam jakby nigdy nic. Bałam się tej rozmowy. Nie wiem dlaczego, ale miałam złe przeczucia, że przyjaciółka jest po prostu na mnie zła.
-Liliana? Jak dobrze Cię słyszeć! Jak się miewasz? - ulżyło mi gdy usłyszałam jej uradowany głos.
-Dobrze. Nie ma powodu do obaw..A co u ciebie? - cieszyłam się, że wreszcie mogę przeprowadzić jaką kolwiek rozmowę z Hanną. Darzyłam ją ogromnym szacunkiem i zaufaniem.
- U mnie też w porządku. Cieszę się, że Ci się układa kochana.
-Ja również. -zaśmiałam się do telefonu.
-Oh przepraszam Cię, ale obawiam się, że muszę kończyć. Pa.
-Pa. -nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy w słuchawce rozległ się dźwięk zakończonego połączenia. Ciekawe dlaczego tak szybko musiała kończyć. Cały czas trzymałam komórkę przy uchu mimo że rozmowa już dawno się skończyła.
- Wszystko dobrze? Kto dzwonił? - usłyszałam zatroskany głos Kamili. Ocknęłam się szybko z zamyślenia i odłożyłam urządzenie na dawne miejsce.
-Tak tak. To moja przyjaciółka dawno nie rozmawiałyśmy. -uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Czy... czy... ty z nią? -zapytała z wachaniem.
-Nie! No jasne że nie. To tylko przyjaciółka.-zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam wyraz ulgi na twarzy ukochanej.
-Chodźmy gdzieś! -zarządziłam nagle z błyskiem w oku.- może do parku.- puściłam Kamili oczko, które mówiło wszystko. Obie wiedziałyśmy do którego miejsca chcemy pójść.
†††
(Kamila)
-Dlaczego akurat ja? - powoli otworzyłam oczy. Ukazała mi się zamyślona Liliana patrząca w jakiś odległy punkt. Pachniała truskawkami...
-To pytanie było do mnie? -zapytałam niepewna.. Słońce oślepiało moje oczy. Z trudem patrzyłam w górę na Liliane. Leżałam na trawie, a głowe miałam opartą na jej na kolanach. Lubiłam takie chwile w których para spotyka się w cztery oczy i rozmawia ze sobą szczerze. Każdy pyta o co chce i nie jest ograniczony. W ten sposób dwie osoby zbliżają się do siebie coraz bardziej. Miałam zamiar zadać Lilianie to samo pytanie, lecz moja ukochana mnie ubiegła... Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć. Siedziałam i patrzyłam się w niebo. Miało intensywny kolor błękitu, gdzie nie gdzie widziałam białe chmury leniwie pływające po niebieskim niebie. Chciałabym być taką chmurą. Nie miałabym problemów i nie byłabym do niczego zobowiązana.
-Tak do ciebie. Więc dlaczego akurat ja? -z zamyśleń wyrwał mnie zniecierpliwiony głos ukochanej. Skierowała wzrok na mnie i podniosła brwi oznajmując żebym coś powiedziała.
-A dlaczego nie? Jesteś piękna, mądra i każdy zapewne za tobą szaleje.- rzuciłam szybko przereklamowane słowa ale na nic większego nie było mnie stać. Liliana uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czubek nosa.
-Dziękuję. Jesteś cudowna. Cieszę się, że Cię poznałam. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.-odparła i pocałowała mnie delikatnie w usta. Leżałyśmy tak długi czas rozmawiając o wszystkim co tylko przyszło do głowy. Czasami nie zgadzałyśmy się z naszymi poglądami. Niestety różnimy się od siebie. Kocham ją więc staram się uszanować to co lubi, mimo że nie zawsze mi się podoba. Często pary mają inne upodobania, ale nie chciałam się z tego powodu kłócić. Po długiej rozmowie nastała chwila kojącej ciszy. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać o Lilianie i o naszym pożegnaniu. Bałam się o nią. Nie chciałam żeby coś złego jej się przytrafiło. Nie wybaczyłabym sobie tego. Nigdy...
-Która godzina? Miałam być w domu o 17:00. - rozbudził mnie głos ukochanej.
Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na zegarek.
- Muszę Cię zmartwić, bo jest 18:00.
- O nie! Ale się zasiedziałyśmy. Przepraszam Cię, ale ja już muszę iść. Pewnie się o mnie niepokoją.
-Rozumiem ja tu jeszcze posiedzę. Jest mi tu dobrze a nie chcę na razie wracać do domu.
-No dobrze. Więc do zobaczenia jutro tak?
-Jasne. Pa kochana. - Podniosłam się razem z Lilianą i złożyłam na jej ustach namiętny pocałunek. Dzisiaj miałam jeszcze dużo do załatwienia...
Gdy Liliana zniknęła z mojego pola widzenia ja skierowałam się w stronę pobliskiej kawiarni. Szłam szybko... Mój oddech przyspieszył. Po krótkim marszu weszłam do kawiarni. Otulił mnie przyjemny zapach kawy. Rozejrzałam się po po pomieszczeniu i zajęłam stolik przy oknie.
-Witaj piękna. -usłyszałam za sobą nieco ochrypły głos.
-Siadaj -odparłam oschle.
-Coś ty taka nerwowa?
-A ty byś nie był w takiej sytuacji? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie..przez chwile zachciało mi się płakać, ale powstrzymałam się wiedząc, że najmniejszy błąd może zniszczyć wszystko co kocham...
-Zamówić ci coś?
-Nie. Lepiej chodźmy już do ciebie.
-Mmm dzisiaj jesteś niecierpliwa. Dobrze, chodźmy. - szepnął mi do ucha i delikatnie ugryzł jego płatek.
Wstałam i obejrzałam się za siebie. Wiedziałam co mnie teraz czeka. Nie chciałam tego, ale nie miałam wyboru.
Gdy weszłam do domu chłopaka, który niszczył moje życie od razu zostałam powalona na łóżko i rozebrana do naga. Chłopak zaczął robić swoje. Czułam się upokorzona. Po policzku spłynęła pojedyńcza łza. Uprawiałam seks z chłopakiem który był chory psychicznie. Bo jedynie tak mogłam wytłumaczyć jego zachowanie. Czułam w sobie jego członka, który poruszał się we mnie szybko i gwałtownie. Robił coraz to szybsze pchnięcia. Po pewnym czasie osiągnęłam szczyt, ale nie czułam nic poza smutkiem i upokorzeniem. Chłopak również doszedł. Wpiął się w moje boki swoimi paznokciami i wydał z siebie głośny jęk. Krzyknęłam z bólu. Na pościeli pojawiła się mała kropla krwi. Na policzkach poczułam gorące łzy upokorzenia. Nie mogłam powstrzymać fali smutku... Ubrałam się bez słowa i gdy już miałam wychodzić chłopak zatrzymał mnie w progu.
-Więc do zobaczenia jutro, tak?
-Taaak...- odparłam mało uradowana.
-Wiesz, że jeśli złamiesz umowę twojej dziewczynce może stać się krzywda, prawda?
Poczułam napływającą fale gorąca. Ogarnęło mnie przerażenie. Nie mogłabym pomyśleć o tym, że Lilianie mogłoby się coś stać... Spojrzałam w górę na chłopaka. On odsłonił kawałek płaszcza wskazując swoim krzywym palcem kawałek czegoś czarnego. Przyjżałam się temu uważnie. To był pistolet...
[Liliana]
Gdy wróciłam do domu od razu zadzwoniłam do Hanny. Musiałam jej wszystko opowiedzieć. Rozmawiałyśmy tak długo, że moją rękę złapał delikatny skurcz, a ucho było wręcz gorące od nagrzanego telefonu. Po zakończeniu połączenia zjadłam coś na szybko i położyłam się do łóżka. Zanim zasnęłam sięgnęłam po telefon leżący na szafce obok mnie i wybrałam numer ukochanej. Niestety nie odbierała, więc postanowiłam napisać jej sms'a życząc dobrej nocy. Byłam ciekawa co właśnie robiła...

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 2


Hej wszystkim. Mam nadzieję, że podobał się wam poprzedni rozdział :). Zachęcam do czytania i zostawiania komentarzy. Będę wdzięczna :) .






 Spotkanie...
[Liliana]
Wszystko potoczyło się tak szybkko. Nim się spostrzegłam już była ceremonia rozdania świadectw i zakończenie roku szkolnego. Z jednej strony cieszyłam się na myśl o wakacjach i wolnego od szkoły, jednak z drugiej myśl o spotkaniu z Kamilą nie dawała mi spokoju.
Po powrocie do domu przywitał mnie ciepły obiad. Szybkim krokiem weszłam do pokoju i przebrałam się w luźniejsze ciuchy. Nagle usłyszałam ciche i delikatne pukanie do drzwi.
-Proszę! -zawołałam rozbiegana, nie zastanawiając się kto przyszedł.
-Wszyscy wołają Cię na obiad.- usłyszałam cichy głos Darii. Odwróciłam się szybko i mimo wolnie uśmiechnęłam się.
-Właśnie zamierzałam schodzić.- odparłam z uśmiechem na twarzy.
Daria otworzyła usta i momentalnie je zamknęła. Wyglądało to jakby chciała coś powiedzieć. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Ona jednak spuściła szybko głowę i patrzyła na czubki swoich czarnych ciapów. Przez chwilę zastanawiałam się co powiedzieć w takiej sytuacji. Po krótkim namyśle powiedziałam wesołym głosem :
-Chcesz coś?
Daria podniosła nieśmiało głowę i schowała ręcę za plecami. Była ubrana w niebieską sukienkę oplecioną w tali czarną wstążką. Włosy miała rozpuszczone, a na ręce widniała mała branzoletka. Wyglądała prześlicznie.
-Chciałabym... zobaczyć twoje świadectwo.- odparła zmieszana.
Bez słowa podałam jej pognieciony papierek. Nie wiem czy akurat tego chce, ponieważ nie wydaje mi się, że świadectwo jest dla małej dziewczynki ciekawe i tym bardziej zrozumiałe.
-Obiad, schodzcie! - popatrzyłyśmy się na siebie i wymieniłyśmy uśmiechami następnie Daria oddała mi świadectwo i skierowała się w stronę jadalni. Wolnym krokiem zaczęłam podążać jej śladem.

;________________;
Nadszedł dzień wyjazdu... Stres nie opuszczał mnie nawet na chwilę. Cały czas zastanawiałam się jak zachowam się w takiej i takiej sytuacji i co powiem. Chciałam być przygotowana na wszystko, by nie wypaść w oczach Kamili źle. Spakowałam moje rzeczy i zabrałam oszczędności. Starałam się uspokoić i zając myśli czym innym. Pomogłam zapakować wszystkie bagaże do samochodu następnie usiadłam na miejscu przy oknie. Cierpię na chorobę lokomocyjną więc w podróży powinnam wyglądać przez okno. Droga była niemożliwie długa i żeby dojechać tam przed wieczorem musieliśmy wyjechać około 5:00 rano. Nikt nie był wyspany, więc na początku drogi każdy oprócz mnie poszedł spać (oczywiście oprócz kierowcy). Ja osobiście nie mogłam zasnąć, ponieważ myśl o ukochanej budziło we mnie mieszane uczucia, które nie dawały mi spokoju. Wyjęłam z torby książkę chcąc się wreszcie czymś zająć, lecz po przeczytaniu trzech stron doszłam do wniosku, że nic z tego nie będzie. Wyjrzałam przez okno. Krajobraz był cudowny. Wielkie, kolorowe pola i łąki, gdzie nie gdzie stał pojedyńczy, mały domek. Po godzinie oglądania przeróżnych krajobrazów znudzona włączyłam muzykę w słuchawkach. Zmusiłam się by wreszcie zasnąć. Obudziło mnie wesołe wołanie.
-Liliana, Liliana zobacz! To morze! Jesteśmy już prawie na miejscu!- głos należał do Darii. Spojrzałam na nią zaspanym wzrokiem. Na jej twarzy malował się promienny uśmiech. Widać było, że jest wyspana, bo miała w sobie tyle energii, że najchętniej wyskoczyłaby ze swojego siedzenia. Wszyscy po kolei się budzili. GPS powiedział nagle, że do celu zostało dwa kilometry. Jednocześnie chciało mi się skakać z radości, ale również płakać, ponieważ czas spotkania zbliżał się nieubłaganie. Z Kamilą miałam się spotkać na rynku o godzinie 16:00. Z powodu dużych korków na drodze przyjazd przedłużył się o jakieś półtorej godziny. Gdy dojechalismy do domku w którym mieliśmy mieszkać na czas pobytu była godzina 15:30, więc zostawiłam walizki, wyszłam z domku i skierowałam się w stronę rynku. W mojej głowie kłębiło się tyle różnych myśli, że chciałam jak najszybciej skończyć ten dzień. Weszłam na rynek i nagle ją ujrzałam. Uczucie, które towarzyszyło mi w tamtej chwili było niesamowite. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się działo. Kamila siedziała na jednej z ławek obok wielkiej fontany i rozglądała się dookoła. Nagle mnie zauważyła. Uśmiechnęła się do mnie szeroko, wstała i zaczęła biec w moją stronę. Czułam, że zaraz oszaleję. Kamila z moich snów stała teraz przede mną. W to nie mogłam uwierzyć...
-Witaj moja kochana! Jak się cieszę, że wreszcie się spotkałyśmy. -powiedziała na powitanie, gdy skończyła mnie przytulać.
-Yyy ja również. -ocknęłam się. Kamila przytuliła mnie jeszcze raz i pocałowała w policzek, przy każdym z tych czynności towarzyszył jej szczery uśmiech. Widać było, że do tego spotkania była o wiele lepiej przygotowana niż ja.
-No to gdzie chcesz iść, kochanie? -zapytała przeskakując z nogi na nogę.
"Kochanie"... jak to pięknie brzmi. Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc odparłam krótko i niewyraźnie:
    - Nie wiem ty coś wybierz.- Kamila uśmiechnęła się do mnie. Pomyślałam o tym wszystkim co stało się od momentu rozmowy o spotkaniu. Jak mogłam myśleć, że jej nie kocham!?
    - No więc do parku? Byłam tu już kiedyś i znam cudowne miejsce.
    - Jasne, prowadź.-powiedziałam i spojrzałam na nią. Taka piękna dziewczyna jak ona wybrała taką jak ja. Brzydką i pospolitą. Kamila była piękna, włosy koloru ciemnego blond, ciemne oczy i wyraziste, różowe usta za którymi kryły się równe, śnieżnobniałe zęby. MOGŁABYM PATRZEĆ NA NIĄ GODZINAMI. Nagle poczułam, że łapie mnie za rękę. Nie opierałam się. Przez moje ciało przeszedł miły dreszczyk podniecenia. Szłyśmy tak trzymając się za ręce około 20 minut, aż doszłysmy do wejścia do parku. Kamila momentalnie przyspieszyła kroku. Szłam za nią szybko co jakiś czas podbiegając, by ją dogonić. Nagle Kami (bo tak ją nazywałam) zatrzymała się i odwróciła głowę w moją stronę.
    - To tutaj. Prawda, że pięknie? Zaparło mi dech w piersiach... Przede mną rozciągała się duża łąka, gdzie nie gdzie rosły pojedyńcze drzewa. Wśród bujnej trawy widać było wielobarwne kwiaty. Na środku mieściło się duże oczko wodne. Słońce rozświetlało wszystko dookoła, nadając temu miejscu niepowtarzalny wygląd. Zrobiłam krok do przodu. Czułam się wspaniale z faktem, że moja ukochana jest ze mną w tym cudownym miejscu. To co zdarzyło się później nie zapomnę nigdy w życiu... Kamila podeszła do mnie, złapała za rękę i zaprowadziła pod małą wierzbę obok oczka wodnego. Usiadłyśmy na miękkiej trawie następnie Kamila lekko się do mnie usmiechnęła i powoli zbliżała się do mnie. Wiedząc co zaraz nastąpi zrobiłam to samo. Obie przymknęłyśmy powieku i rozchyliłyśmy usta. Po chwili poczułam na swoich wargach jej ciepłe, delikatne i pełne wdzięku usta. Czułam, że powoli odlatuję do krainy miłości. Był to mój pierwszy pocałunek z dziewczyną. Poczułam napływającą fale nadziei, że nasz związek nie skończy się marnym pisaniem serduszek. Gdy skończyłyśmy swój namiętny pocałunek Kami odsunęła się ode mnie i bez słowa przytuliła mnie mocno. Odwzajemniłam gest. Siedziałyśmy tak wtulone przez następne 15 minut. Każda z nas się nie odzywała, gdy nagle dostałam sms'a. Z niechęcią wyjęłam telefon z kieszeni i przeczytałam wiadomość.
    -Obawiam się, że musimy skończyć dzisiejsze spotkanie. Moja rodzina woła mnie już do domu.-powiedziałam wolno z wielką niechęcią wstając z ziemi. Na moim miejscu zstała tylko zgnieciona trawa. Pomogłam Kami wstać i razem ruszyłyśmy w stronę mojego domku.
    -No więc do jutra, kochanie.- powiedziałam stając przy wejściowych drzwiach.
    -Do jutra.- odparła Kamila następnie delikatnie i osrożnie pocałowała mnie prosto w usta. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją mocno. Po kilku minutach rozmowy każda poszła w swoją stronę.
    Gdy weszłam do budynku powitała mnie Daria z koszyczkiem ciasteczek. Uśmiechmęłam się do niej i zapytałam :
    -Co tam masz?
    -Mam Ci to dać gdy zjesz kolacje. Nie było Cię dzisiaj długo co robiłaś?
    -Sptkałam się z koleżanką. A ty?
    -Rozpakowywałam się. Jutro pójdziemy na plażę i będziemy się kąpać.- odparła uszczęśliwiona i schowała się we wnętrzu jadalni.
    Natępnego dnia spotkałam się z Kamilą o 10:00 rano. Poszłyśmy na miasto w poszukiwaniu jakiś modnych ciuchów. Gdy weszłyśmy do jednego z droższych sklepów Kami zatrzymała się i momentalnie zrzedła jej mina.
    -Co się stało? -przestraszyłam się jej reakcji.
    -Widzisz tego chłopaka w czerwonych rurkach? To mój były.-powiedziała śmiejąc się ze swojej głupiej reakcji na jego osobę.
    W tym samym momencie chłopak odwrócił się i spojrzał na Kami. Podbiegł do niej i powitał ją mocnym uściskiem. Poczułam fale zazdrości.
    -Miło Cię widzieć Daniel. Co tu robisz?
    -Aaaa no jakoś wybrałem się tu na wakacje. A ty co? Też szukasz wakacyjnej przygody?
    -Tak można tak powiedzieć. Poznaj moją... yyy przyjaciółkę Liliane.
    -Hej miło mi Cię poznać jestem Daniel- powiedział podając mi rękę.
    -Mi również, Liliana.- wydawał mi się całkiem miłym i wychowanym chłopakiem. Jednak po krótkim czasie zmieniłam zdanie, ponieważ widziałam jak żałośnie podrywa Kamile. Gotowałam się w środku z zazdrości. Jak ten chłopak może mieć czelność zarywać do mojej dziewczyny przed moim nosem!? Cóż gdyby wiedział, że jesteśmy razem to pewnie nic by nie robił, ale ja jak również Kamila nie chciałyśmy tego rozpowiadać. Chodzliśmy tak po mieście przez następne pare godzin. Ja trzymając się z tyłu widziałam jak Kamila stara się spędzać ze mną jak najwięcej czasu niestety Daniel nie dawał jej takiej szansy. Cały czas trzymał ją przy sobie.
    Gdy śmiali się razem myślałam, że nie wytrzymam. Na szczęście do Daniela zadzwoniła matka i był zmuszony wrócić do domu. Gdy już wszyscy się pożegnali i Daniel odszedł na bezpieczną odległość nie wytrzymałam i wypaliłam :
    -Co za skurwiel!
    -Co ci!? To przecież tylko kolega!
    -Kolega, a zarywał do ciebie jak jakiś kurwa niewyżyty!
    -Już się go nie czepiaj, przyznam trochę go poniosło ale to nie powód do kłótni.
    -Masz racje poniosło mnie przepraszam.
    -Zapomnijmy. - powiedziała następnie delikatnie pocałowała mnie w policzek. Ona jest moja i tylko moja i nikt mi jej nie odbierze!
    ;________;
    Następnego dnia obudziło mnie pukanie do drzwi. Domyśliłam się, że to Kamila więc zerwałam się z łóżka, podbiegłam do drzwi i z trudem je otworzyłam. Przede mną ukazała się moja ukochana.
    -Witaj kochanie jesteś sama?
    -Hej skarbie. Tak wejdź.
    -Nie chcę mi się nigdzie iść więc moźe zostaniemy tutaj?-zapytała z błyskiem w oku. Od razu to zauważyłam.
    -Jasne -uśmiechnęłam się chytro i zamknęłam za nią drzwi. -Chcesz coś do picia?
    -Nie dziękuję. Co u Ciebie? -zapytała kierując się w stronę mojego pokoju.
    -Wszystko dobrze, ale stęskniłam się. Wczoraj jakoś nie miałyśmy dużo czasu dla siebie. -powiedziałam spuszczając głowę.
    -Spokojnie nadrobimy to.-powiedziała i wolnym krokiem podeszła do mnie patrząc się prosto w moje oczy. Złapała mnie mocno w pasie dwiema rękami i przyciągnęła mnie gwałtownym ruchem. Poczułam jaj delikatne ruchy tułowiem. To tak seksownie wyglądało, że nie wytrzymałam i złapałam ją dwiema rękami za pośladki. Jęknęła cicho i uśmiechając się spojrzała w moje oczy. Nie wiedziałam co teraz nastąpi. Reszta rodziny wróci wieczorem więc dzień zapowiadał się ciekawie. Kamila zaczęła zsuwać swoje ręce, aż doszła do moich pośldków. Zaczęła je szybko i gwałtownie masować co jakiś czas zaciskała na nich palce, a ja jęczałam cicho.
    - Ooooooh przestań. Oszaleję z Tobą.
    - Mmmm podoba ci się. -mruknęła i pociągnęła językiem przez moją twarz następnie wpięła się w moje usta. Całowałyśmy się namiętnie i długo. Z powodu braku powietrza byłyśmy zmuszone robić przerwy, ale chwile później znowu powracałyśmy do namiętnych pocałunków. Kamila wygładziła moje poczochrane włosy i delikatnie pocałowała w usta.
    -Mmm czym sobie na to zasłużyłam? -powiedziałam uśmiechając się szeroko.
    -Wszystkim kocie.- odparła i ugryzła mnie delikatnie w dolną wargę. Czułam, że lecę. Każdy najmniejszy gest doprowadzał mnie do szału...

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 1

                                     Początek...

[Liliana]
Moje życie znacznie się zmieniło. Nie wiem jak mogłam dopuścić siebie do takiego stanu... Gdybym mogła cofnąć czas zmieniłabym wszystko, a zaczęła od dnia w którym wszystko się zaczęło...
Był mroźny poranek. Niechętnie wstałam z łóżka i wyjrzałam przez okno. Wszystko było przykryte białym, roztapiającym się śniegiem. Nie lubiłam zimy, ale przyznam, że jest ona piękną porą roku.
Była sobota, wolne od szkoły. Powinnam gdzieś wyjść, spotkać się ze znajomymi, ale i tak pewnie cały dzień spędzę przed komputerem... Ubrałam się szybko, zjadłam małe śniadanie i zwinnym ruchem włączyłam komputer. Ostatnio on był moim całym światem. Gdy nie mam go przy sobie czułam, że nie żyję. Zalogowałam się na facebooka i nawet nie zdążyłam zobaczyć kto jest dostępny, gdy dostałam wiadomość.
"- Witaj kochanie! " od Kamili.
Kamila była moją dziewczyną. Poznałyśmy się przez internet. Kamila szukała kogoś do rozmowy o rozwodzie jej rodziców. Zawsze mówiła szczerze o swoim życiu i nie było to dla niej dziwne rozmawiać o nim z obcą osobą. Rozmawiało się nam wspaniale. Zawsze masa tematów do rozmów. Nie zgadzałyśmy się ze wszystkim, ale mimo wszystko bardzo się lubiłyśmy. Pewnego dnia Kamila wyznała mi co do mnie czuje. Nie lubiłam ranić ludzi, a że dogadywałyśmy się nie najgorzej zgodziłam się. Od tamtego dnia jesteśmy parą. Niestety nasz związek był jedynie przez internet i z dnia na dzień tracilam nadzieje, że kiedyś się spotkamy...
"- Heej kochana. Jak się miewasz? "
"- Teraz już dobrze. Czekałam na Ciebie ze dwie godziny! " od Kamili
"- Przepraszam jak mogę Ci to wynagrodzić? xD "
"-No właśnie jest taka sprawa..." od Kamili
"- Mów szybko. Zrobię co zechcesz."
"- Już za 3 miesiące wakacje i zastanawiałam się czy nie wybrałabyś się tu do mnie skarbie...?" Od Kamili
"- Zaskoczyłaś mnie. Jasne, że tak. Już odliczam dni do wakacji."
Cóż zaskoczyło mnie to bardzo, ponieważ nigdy na poważnie nie rozmawiałam z nią o naszym spotkaniu. Chciałam się spotkać, marzyłam o tym, ale jednocześnie bałam się...
Rozmyślałam nad tym krótko, ponieważ zaraz dostałam następną wiadomość. Tym razem od Hanny.
Hanna była moją najlepszą przyjaciółką w internetowym świecie. Mówiłam jej dosłownie o wszystkim. Uwielbiałam z nią rozmawiać, ponieważ postrzegała świat podobnie jak ja.
"- Witaj moja kochana. Co u Ciebie? " od Hanny
"- Wszystko dobrze, ale przed chwilą Kamila zaproponowała spotkanie. Nie wiem co o tym myśleć..."
"- To cudownie!! Jak się cieszę!! To chyba dobrze, że chce się spotkać, prawda?" Od Hanny
"- No oczywiście, że dobrze, ale sama nie wiem... To dziwne uczucie. Może strach? "
"- Nie masz się czego bać. Będzie dobrze mówię Ci " od Hanny
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. To co czułam mieszało się ze szczęściem, strachem i czymś o czym nie miałam pojęcia... Nie mogłam już o tym myśleć i włączyłam muzykę najgłośniej jak się dało. Jednak to nie pomogło nadal głowę miałam zawaloną pytaniami na które nie było odpowiedzi. Do wakacji jeszcze przecież trzy miesiące, to kupa czasu, nie ma się czym przejmowac. Chyba...
Dni mijały mi szybko. Każdy wyglądał bardzo podobnie. Wstawałam rano, jadłam śniadanie, wychodziłam do szkoły następnie po powrocie do domu od razu siadałam przed komputer. Spędzałam przed nim już tak dużo czasu, że rodzice martwili się o mnie i wysłali mnie do psychologa. Jednak rozmowa z nim nic mi nie dała i powróciłam znowu do mojego monotonnego życia.
Pewnego jednak dnia przypomniałam sobie o rzeczy jak bardzo dla mnie ważnej.
Jak to zwykle usiadłam przed komputer i zalogowałam się na portalu społecznościowym, który znałam już na pamięć. Wszystkie ikonki, buźki, ustawienia. Po krótkim czasie otrzymałam wiadomość.
"-Witaj kochanie moje najdrosze. Jak się miewasz? " od Kamili
"-Witaj, a dobrze. Nie mogę się już doczekać wakacji. Jeszcze tylko dwa tygodnie "
"-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę na myśl o spotkaniu z Tobą skarbie." Od Kamili
Spotkanie!? Już dawno o nim zapomniałam. Na myśl o spotkaniu z ukochaną zrobiło mi się niedobrze. Napisałam jej coś w stylu "też ogromnie się cieszę " i pożegnałam się mówiąc, że mam dużo nauki. Pobiegłam do łazienki i sama nie wiem dlaczego zaczęłam płakać. Łzy spływały mi wolno po policzkach rozmazując makijaż. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. To spotkanie wywoływało u mnie emocje nad którymi nie mogłam zapanować. Nagle usłyszałam dzwięk mojego telefonu. Szybko go wyjęłam i odebrałam. Usłyszałam znajomy mi już głos Hanny :
- Witaj, dlaczego tak szybko wyszłaś z facebooka? Nie zdążyłam nawet do Ciebie napisać.- słyszałam w jej głosie rozczarowanie.
- Wybacz, ale... po prostu...- z moich płuc wyszło głębokie westchnienie takie jakie często występuje po płaczu.- To takie trudne. Musisz mi pomóc, proszę! - nie wytrzymałam i zaczęłam cicho szlochać.
- Wejdź na facebooka i wszystko mi opowiedz. Kochana uspokuj się.- na jej miłe słowa od razu się uspokoiłam. Byłam wdzięczna losowi za taką wspaniałą przyjaciółkę jak Hanna. Zawsze mogłam na nią liczyć.
-Dziękuję Ci. Już wchodzę.
Pośpiesznie włączyłam komputer i wykonałam zlecone mi zadanie. Opowiedziałam Hannie o zapomnianym spotkaniu, o dziwnych emocjach i o tym co miało miejsce w łazience. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, więc najlepiej było się zwrócić do Hanny.
"-Hmm trudna sprawa, ale uwierz jeśli kochasz Kamile to wszystko pójdzie dobrze.  Gwarantuję Ci to." Od Hanny
Przez chwilę przeszła mi przez głowę okropna, niewyobrażalna myśl. Co jeśli ja...ja... nie kocham Kamili. Nie to nie możliwe. Od razu odpędziłam od siebie złe myśli i zaparzyłam sobie melisy. Ona bowiem w takich sprawach jak ta jest niezbędna.
Po wypiciu gorącego napoju usiadłam przed komputerem i zaczęłam gorączkowo myśleć co będzie za dwa tygodnie. Jak mam się zachować. Nigdy tak naprawdę się nie całowałam. Kamila była moją pierwszą dziewczyną. Była radosna i pogodna. Ja jestem jej przeciwieństwem. Jestem mroczna i zdaję się być cały czas smutna.Zawsze staram się mało mówić, a gdy coś powiem to nie rozgadam się jak niewiadomo kto. Co jeśli się nie spodobam? Pisanie to nie to samo co spotkanie oko w oko.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk samochodu wjeżdżającego na moje podwórko. No tak zupełnie zapomniałam. Dzisiaj mieli przyjechać mój wujek z żoną i ich małą córeczką Darią. Mimo, że nie lubię dzieci to ją polubiłam. Jest bardzo dojrzała i mądra jak na swój wiek. Zupełnie jak ja. Wyszłam na podwórko by się przywitać.
-Liliana jak miło znowu Cię widzieć! - zawołała do mnie ciocia wysiadając z samochodu i przytulając mnie mocno.
-Ciebie też ciociu. Witaj wujku.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Lubilam spotykać się z rodziną.
-Witaj witaj. Jak się miewasz? Daria chodź tutaj, przywitaj się.- powiedział po czym przyprowadził za rękę małą Darie. Była ona piękną dzewczynką. Była bledziutka z małym rumieńcem na obu policzkach. Usta miała wąskie koloru malinowego, oczy natomiast pięknego błękitu. Włoski krótkie koloru bardzo jasnego blondu. Była osóbką nieśmiałą.
Teraz chowała się za nogawką taty. Wyglądała tak słodko, że na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- U mnie wszystko dobrze, dziękuję. Witaj Dario, pamiętasz mnie jeszcze? - zapytałam po czym kucnęłam, by być na równi z nieśmiałą dziewczynką.
Daria pomału wyszła zza taty i podeszła do mnie. Bez słowa, powoli rozłożyła ręcę i wtuliła się we mnie. Dzieci często są takie niezrozumiałe, ale ich niewinność zawsze mnie inspirowała. Odwzajemniłam uścisk. Czułam, że ten gest jest mi teraz bardzo potrzebny. Jakby to dziecko wiedziało czego potrzebuję. Dziewczynka odsunęła się ode mnie następnie dała mi szybkiego, delikatnego buziaka w policzek. Zaśmiałam się na ten uroczy gest. Nagle w drzwiach wejściowych pojawiła się moja mama i zaprosiła gości do środka. Wszyscy razem miło spędziliśmy czas, zjedliśmy kolacje następnie ulotniłam się do mojego pokoju, ale już nie włączyłam komputera. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.

Prolog.

Siedziałam sama wpatrując się w ciemny ekran komputera. Po policzku spłynęła mi pojedyńcza łza. Czułam jednocześnie smutek i radość. Miałam nadzieję, że wszystko potoczy się inaczej, że jest szansa wszystko odbudować. To był najlepszy czas w moim życiu. Nigdy nie zapomnę jej dotyku i sposobu w jaki do mnie przemawiała. Jej błękitnych oczu patrzących głęboko w moje. To wszystko było jak piękny sen. Niestety musiałam się z niego kiedyś wybudzić...

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Witajcie!

Na tym blogu będę publikowała opowiadanie o okrutnej miłości. Będzie to miłość damsko-damska więc homofobom mówię żegnaj. Mam nadzieję, że was nie zawiodę. Będę się starała dodawać jeden rozdział co tydzień. A więc miłego czytania.
Jeśli chcecie się ze mną skontaktować to piszcie na lilianaway@wp.pl