Hej wszystkim. Mam nadzieję, że podobał się wam poprzedni rozdział :). Zachęcam do czytania i zostawiania komentarzy. Będę wdzięczna :) .
Spotkanie...
[Liliana]Wszystko potoczyło się tak szybkko. Nim się spostrzegłam już była ceremonia rozdania świadectw i zakończenie roku szkolnego. Z jednej strony cieszyłam się na myśl o wakacjach i wolnego od szkoły, jednak z drugiej myśl o spotkaniu z Kamilą nie dawała mi spokoju.
Po powrocie do domu przywitał mnie ciepły obiad. Szybkim krokiem weszłam do pokoju i przebrałam się w luźniejsze ciuchy. Nagle usłyszałam ciche i delikatne pukanie do drzwi.
-Proszę! -zawołałam rozbiegana, nie zastanawiając się kto przyszedł.
-Wszyscy wołają Cię na obiad.- usłyszałam cichy głos Darii. Odwróciłam się szybko i mimo wolnie uśmiechnęłam się.
-Właśnie zamierzałam schodzić.- odparłam z uśmiechem na twarzy.
Daria otworzyła usta i momentalnie je zamknęła. Wyglądało to jakby chciała coś powiedzieć. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Ona jednak spuściła szybko głowę i patrzyła na czubki swoich czarnych ciapów. Przez chwilę zastanawiałam się co powiedzieć w takiej sytuacji. Po krótkim namyśle powiedziałam wesołym głosem :
-Chcesz coś?
Daria podniosła nieśmiało głowę i schowała ręcę za plecami. Była ubrana w niebieską sukienkę oplecioną w tali czarną wstążką. Włosy miała rozpuszczone, a na ręce widniała mała branzoletka. Wyglądała prześlicznie.
-Chciałabym... zobaczyć twoje świadectwo.- odparła zmieszana.
Bez słowa podałam jej pognieciony papierek. Nie wiem czy akurat tego chce, ponieważ nie wydaje mi się, że świadectwo jest dla małej dziewczynki ciekawe i tym bardziej zrozumiałe.
-Obiad, schodzcie! - popatrzyłyśmy się na siebie i wymieniłyśmy uśmiechami następnie Daria oddała mi świadectwo i skierowała się w stronę jadalni. Wolnym krokiem zaczęłam podążać jej śladem.
;________________;
Nadszedł
dzień wyjazdu... Stres nie opuszczał mnie nawet na chwilę. Cały
czas zastanawiałam się jak zachowam się w takiej i takiej sytuacji
i co powiem. Chciałam być przygotowana na wszystko, by nie wypaść
w oczach Kamili źle. Spakowałam moje rzeczy i zabrałam
oszczędności. Starałam się uspokoić i zając myśli czym innym.
Pomogłam zapakować wszystkie bagaże do samochodu następnie
usiadłam na miejscu przy oknie. Cierpię na chorobę lokomocyjną
więc w podróży powinnam wyglądać przez okno. Droga była
niemożliwie długa i żeby dojechać tam przed wieczorem musieliśmy
wyjechać około 5:00 rano. Nikt nie był wyspany, więc na początku
drogi każdy oprócz mnie poszedł spać (oczywiście oprócz
kierowcy). Ja osobiście nie mogłam zasnąć, ponieważ myśl o
ukochanej budziło we mnie mieszane uczucia, które nie dawały mi
spokoju. Wyjęłam z torby książkę chcąc się wreszcie czymś
zająć, lecz po przeczytaniu trzech stron doszłam do wniosku, że
nic z tego nie będzie. Wyjrzałam przez okno. Krajobraz był
cudowny. Wielkie, kolorowe pola i łąki, gdzie nie gdzie stał
pojedyńczy, mały domek. Po godzinie oglądania przeróżnych
krajobrazów znudzona włączyłam muzykę w słuchawkach. Zmusiłam
się by wreszcie zasnąć. Obudziło mnie wesołe wołanie.
-Liliana,
Liliana zobacz! To morze! Jesteśmy już prawie na miejscu!- głos
należał do Darii. Spojrzałam na nią zaspanym wzrokiem. Na jej
twarzy malował się promienny uśmiech. Widać było, że jest
wyspana, bo miała w sobie tyle energii, że najchętniej
wyskoczyłaby ze swojego siedzenia. Wszyscy po kolei się budzili.
GPS powiedział nagle, że do celu zostało dwa kilometry.
Jednocześnie chciało mi się skakać z radości, ale również
płakać, ponieważ czas spotkania zbliżał się nieubłaganie. Z
Kamilą miałam się spotkać na rynku o godzinie 16:00. Z powodu
dużych korków na drodze przyjazd przedłużył się o jakieś
półtorej godziny. Gdy dojechalismy do domku w którym mieliśmy
mieszkać na czas pobytu była godzina 15:30, więc zostawiłam
walizki, wyszłam z domku i skierowałam się w stronę rynku. W
mojej głowie kłębiło się tyle różnych myśli, że chciałam
jak najszybciej skończyć ten dzień. Weszłam na rynek i nagle ją
ujrzałam. Uczucie, które towarzyszyło mi w tamtej chwili było
niesamowite. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się działo.
Kamila siedziała na jednej z ławek obok wielkiej fontany i
rozglądała się dookoła. Nagle mnie zauważyła. Uśmiechnęła
się do mnie szeroko, wstała i zaczęła biec w moją stronę.
Czułam, że zaraz oszaleję. Kamila z moich snów stała teraz
przede mną. W to nie mogłam uwierzyć...
-Witaj
moja kochana! Jak się cieszę, że wreszcie się spotkałyśmy.
-powiedziała na powitanie, gdy skończyła mnie przytulać.
-Yyy
ja również. -ocknęłam się. Kamila przytuliła mnie jeszcze raz i
pocałowała w policzek, przy każdym z tych czynności towarzyszył
jej szczery uśmiech. Widać było, że do tego spotkania była o
wiele lepiej przygotowana niż ja.
-No
to gdzie chcesz iść, kochanie? -zapytała przeskakując z nogi na
nogę.
"Kochanie"...
jak to pięknie brzmi. Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc
odparłam krótko i niewyraźnie:
-
Nie wiem ty coś wybierz.- Kamila uśmiechnęła się do mnie.
Pomyślałam o tym wszystkim co stało się od momentu rozmowy o
spotkaniu. Jak mogłam myśleć, że jej nie kocham!?
-
No więc do parku? Byłam tu już kiedyś i znam cudowne miejsce.
-
Jasne, prowadź.-powiedziałam i spojrzałam na nią. Taka piękna
dziewczyna jak ona wybrała taką jak ja. Brzydką i pospolitą.
Kamila była piękna, włosy koloru ciemnego blond, ciemne oczy i
wyraziste, różowe usta za którymi kryły się równe,
śnieżnobniałe zęby. MOGŁABYM PATRZEĆ NA NIĄ GODZINAMI. Nagle
poczułam, że łapie mnie za rękę. Nie opierałam się. Przez
moje ciało przeszedł miły dreszczyk podniecenia. Szłyśmy tak
trzymając się za ręce około 20 minut, aż doszłysmy do wejścia
do parku. Kamila momentalnie przyspieszyła kroku. Szłam za nią
szybko co jakiś czas podbiegając, by ją dogonić. Nagle Kami (bo
tak ją nazywałam) zatrzymała się i odwróciła głowę w moją
stronę.
-
To tutaj. Prawda, że pięknie? Zaparło mi dech w piersiach...
Przede mną rozciągała się duża łąka, gdzie nie gdzie rosły
pojedyńcze drzewa. Wśród bujnej trawy widać było wielobarwne
kwiaty. Na środku mieściło się duże oczko wodne. Słońce
rozświetlało wszystko dookoła, nadając temu miejscu
niepowtarzalny wygląd. Zrobiłam krok do przodu. Czułam się
wspaniale z faktem, że moja ukochana jest ze mną w tym cudownym
miejscu. To co zdarzyło się później nie zapomnę nigdy w
życiu... Kamila podeszła do mnie, złapała za rękę i
zaprowadziła pod małą wierzbę obok oczka wodnego. Usiadłyśmy
na miękkiej trawie następnie Kamila lekko się do mnie usmiechnęła
i powoli zbliżała się do mnie. Wiedząc co zaraz nastąpi
zrobiłam to samo. Obie przymknęłyśmy powieku i rozchyliłyśmy
usta. Po chwili poczułam na swoich wargach jej ciepłe, delikatne i
pełne wdzięku usta. Czułam, że powoli odlatuję do krainy
miłości. Był to mój pierwszy pocałunek z dziewczyną. Poczułam
napływającą fale nadziei, że nasz związek nie skończy się
marnym
pisaniem serduszek. Gdy skończyłyśmy swój namiętny pocałunek
Kami odsunęła się ode mnie i bez słowa przytuliła mnie mocno.
Odwzajemniłam gest. Siedziałyśmy tak wtulone przez następne 15
minut. Każda z nas się nie odzywała, gdy nagle dostałam sms'a. Z
niechęcią wyjęłam telefon z kieszeni i przeczytałam
wiadomość.
-Obawiam się, że musimy skończyć dzisiejsze spotkanie. Moja rodzina woła mnie już do domu.-powiedziałam wolno z wielką niechęcią wstając z ziemi. Na moim miejscu zstała tylko zgnieciona trawa. Pomogłam Kami wstać i razem ruszyłyśmy w stronę mojego domku.
-No więc do jutra, kochanie.- powiedziałam stając przy wejściowych drzwiach.
-Do jutra.- odparła Kamila następnie delikatnie i osrożnie pocałowała mnie prosto w usta. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją mocno. Po kilku minutach rozmowy każda poszła w swoją stronę.
Gdy weszłam do budynku powitała mnie Daria z koszyczkiem ciasteczek. Uśmiechmęłam się do niej i zapytałam :
-Co tam masz?
-Mam Ci to dać gdy zjesz kolacje. Nie było Cię dzisiaj długo co robiłaś?
-Sptkałam się z koleżanką. A ty?
-Rozpakowywałam się. Jutro pójdziemy na plażę i będziemy się kąpać.- odparła uszczęśliwiona i schowała się we wnętrzu jadalni.
Natępnego dnia spotkałam się z Kamilą o 10:00 rano. Poszłyśmy na miasto w poszukiwaniu jakiś modnych ciuchów. Gdy weszłyśmy do jednego z droższych sklepów Kami zatrzymała się i momentalnie zrzedła jej mina.
-Co się stało? -przestraszyłam się jej reakcji.
-Widzisz tego chłopaka w czerwonych rurkach? To mój były.-powiedziała śmiejąc się ze swojej głupiej reakcji na jego osobę.
W tym samym momencie chłopak odwrócił się i spojrzał na Kami. Podbiegł do niej i powitał ją mocnym uściskiem. Poczułam fale zazdrości.
-Miło Cię widzieć Daniel. Co tu robisz?
-Aaaa no jakoś wybrałem się tu na wakacje. A ty co? Też szukasz wakacyjnej przygody?
-Tak można tak powiedzieć. Poznaj moją... yyy przyjaciółkę Liliane.
-Hej miło mi Cię poznać jestem Daniel- powiedział podając mi rękę.
-Mi również, Liliana.- wydawał mi się całkiem miłym i wychowanym chłopakiem. Jednak po krótkim czasie zmieniłam zdanie, ponieważ widziałam jak żałośnie podrywa Kamile. Gotowałam się w środku z zazdrości. Jak ten chłopak może mieć czelność zarywać do mojej dziewczyny przed moim nosem!? Cóż gdyby wiedział, że jesteśmy razem to pewnie nic by nie robił, ale ja jak również Kamila nie chciałyśmy tego rozpowiadać. Chodzliśmy tak po mieście przez następne pare godzin. Ja trzymając się z tyłu widziałam jak Kamila stara się spędzać ze mną jak najwięcej czasu niestety Daniel nie dawał jej takiej szansy. Cały czas trzymał ją przy sobie.
Gdy śmiali się razem myślałam, że nie wytrzymam. Na szczęście do Daniela zadzwoniła matka i był zmuszony wrócić do domu. Gdy już wszyscy się pożegnali i Daniel odszedł na bezpieczną odległość nie wytrzymałam i wypaliłam :
-Co za skurwiel!
-Co ci!? To przecież tylko kolega!
-Kolega, a zarywał do ciebie jak jakiś kurwa niewyżyty!
-Już się go nie czepiaj, przyznam trochę go poniosło ale to nie powód do kłótni.
-Masz racje poniosło mnie przepraszam.
-Zapomnijmy. - powiedziała następnie delikatnie pocałowała mnie w policzek. Ona jest moja i tylko moja i nikt mi jej nie odbierze!
;________;
Następnego dnia obudziło mnie pukanie do drzwi. Domyśliłam się, że to Kamila więc zerwałam się z łóżka, podbiegłam do drzwi i z trudem je otworzyłam. Przede mną ukazała się moja ukochana.
-Witaj kochanie jesteś sama?
-Hej skarbie. Tak wejdź.
-Nie chcę mi się nigdzie iść więc moźe zostaniemy tutaj?-zapytała z błyskiem w oku. Od razu to zauważyłam.
-Jasne -uśmiechnęłam się chytro i zamknęłam za nią drzwi. -Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuję. Co u Ciebie? -zapytała kierując się w stronę mojego pokoju.
-Wszystko dobrze, ale stęskniłam się. Wczoraj jakoś nie miałyśmy dużo czasu dla siebie. -powiedziałam spuszczając głowę.
-Spokojnie nadrobimy to.-powiedziała i wolnym krokiem podeszła do mnie patrząc się prosto w moje oczy. Złapała mnie mocno w pasie dwiema rękami i przyciągnęła mnie gwałtownym ruchem. Poczułam jaj delikatne ruchy tułowiem. To tak seksownie wyglądało, że nie wytrzymałam i złapałam ją dwiema rękami za pośladki. Jęknęła cicho i uśmiechając się spojrzała w moje oczy. Nie wiedziałam co teraz nastąpi. Reszta rodziny wróci wieczorem więc dzień zapowiadał się ciekawie. Kamila zaczęła zsuwać swoje ręce, aż doszła do moich pośldków. Zaczęła je szybko i gwałtownie masować co jakiś czas zaciskała na nich palce, a ja jęczałam cicho.
- Ooooooh przestań. Oszaleję z Tobą.
- Mmmm podoba ci się. -mruknęła i pociągnęła językiem przez moją twarz następnie wpięła się w moje usta. Całowałyśmy się namiętnie i długo. Z powodu braku powietrza byłyśmy zmuszone robić przerwy, ale chwile później znowu powracałyśmy do namiętnych pocałunków. Kamila wygładziła moje poczochrane włosy i delikatnie pocałowała w usta.
-Mmm czym sobie na to zasłużyłam? -powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Wszystkim kocie.- odparła i ugryzła mnie delikatnie w dolną wargę. Czułam, że lecę. Każdy najmniejszy gest doprowadzał mnie do szału...
-Obawiam się, że musimy skończyć dzisiejsze spotkanie. Moja rodzina woła mnie już do domu.-powiedziałam wolno z wielką niechęcią wstając z ziemi. Na moim miejscu zstała tylko zgnieciona trawa. Pomogłam Kami wstać i razem ruszyłyśmy w stronę mojego domku.
-No więc do jutra, kochanie.- powiedziałam stając przy wejściowych drzwiach.
-Do jutra.- odparła Kamila następnie delikatnie i osrożnie pocałowała mnie prosto w usta. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją mocno. Po kilku minutach rozmowy każda poszła w swoją stronę.
Gdy weszłam do budynku powitała mnie Daria z koszyczkiem ciasteczek. Uśmiechmęłam się do niej i zapytałam :
-Co tam masz?
-Mam Ci to dać gdy zjesz kolacje. Nie było Cię dzisiaj długo co robiłaś?
-Sptkałam się z koleżanką. A ty?
-Rozpakowywałam się. Jutro pójdziemy na plażę i będziemy się kąpać.- odparła uszczęśliwiona i schowała się we wnętrzu jadalni.
Natępnego dnia spotkałam się z Kamilą o 10:00 rano. Poszłyśmy na miasto w poszukiwaniu jakiś modnych ciuchów. Gdy weszłyśmy do jednego z droższych sklepów Kami zatrzymała się i momentalnie zrzedła jej mina.
-Co się stało? -przestraszyłam się jej reakcji.
-Widzisz tego chłopaka w czerwonych rurkach? To mój były.-powiedziała śmiejąc się ze swojej głupiej reakcji na jego osobę.
W tym samym momencie chłopak odwrócił się i spojrzał na Kami. Podbiegł do niej i powitał ją mocnym uściskiem. Poczułam fale zazdrości.
-Miło Cię widzieć Daniel. Co tu robisz?
-Aaaa no jakoś wybrałem się tu na wakacje. A ty co? Też szukasz wakacyjnej przygody?
-Tak można tak powiedzieć. Poznaj moją... yyy przyjaciółkę Liliane.
-Hej miło mi Cię poznać jestem Daniel- powiedział podając mi rękę.
-Mi również, Liliana.- wydawał mi się całkiem miłym i wychowanym chłopakiem. Jednak po krótkim czasie zmieniłam zdanie, ponieważ widziałam jak żałośnie podrywa Kamile. Gotowałam się w środku z zazdrości. Jak ten chłopak może mieć czelność zarywać do mojej dziewczyny przed moim nosem!? Cóż gdyby wiedział, że jesteśmy razem to pewnie nic by nie robił, ale ja jak również Kamila nie chciałyśmy tego rozpowiadać. Chodzliśmy tak po mieście przez następne pare godzin. Ja trzymając się z tyłu widziałam jak Kamila stara się spędzać ze mną jak najwięcej czasu niestety Daniel nie dawał jej takiej szansy. Cały czas trzymał ją przy sobie.
Gdy śmiali się razem myślałam, że nie wytrzymam. Na szczęście do Daniela zadzwoniła matka i był zmuszony wrócić do domu. Gdy już wszyscy się pożegnali i Daniel odszedł na bezpieczną odległość nie wytrzymałam i wypaliłam :
-Co za skurwiel!
-Co ci!? To przecież tylko kolega!
-Kolega, a zarywał do ciebie jak jakiś kurwa niewyżyty!
-Już się go nie czepiaj, przyznam trochę go poniosło ale to nie powód do kłótni.
-Masz racje poniosło mnie przepraszam.
-Zapomnijmy. - powiedziała następnie delikatnie pocałowała mnie w policzek. Ona jest moja i tylko moja i nikt mi jej nie odbierze!
;________;
Następnego dnia obudziło mnie pukanie do drzwi. Domyśliłam się, że to Kamila więc zerwałam się z łóżka, podbiegłam do drzwi i z trudem je otworzyłam. Przede mną ukazała się moja ukochana.
-Witaj kochanie jesteś sama?
-Hej skarbie. Tak wejdź.
-Nie chcę mi się nigdzie iść więc moźe zostaniemy tutaj?-zapytała z błyskiem w oku. Od razu to zauważyłam.
-Jasne -uśmiechnęłam się chytro i zamknęłam za nią drzwi. -Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuję. Co u Ciebie? -zapytała kierując się w stronę mojego pokoju.
-Wszystko dobrze, ale stęskniłam się. Wczoraj jakoś nie miałyśmy dużo czasu dla siebie. -powiedziałam spuszczając głowę.
-Spokojnie nadrobimy to.-powiedziała i wolnym krokiem podeszła do mnie patrząc się prosto w moje oczy. Złapała mnie mocno w pasie dwiema rękami i przyciągnęła mnie gwałtownym ruchem. Poczułam jaj delikatne ruchy tułowiem. To tak seksownie wyglądało, że nie wytrzymałam i złapałam ją dwiema rękami za pośladki. Jęknęła cicho i uśmiechając się spojrzała w moje oczy. Nie wiedziałam co teraz nastąpi. Reszta rodziny wróci wieczorem więc dzień zapowiadał się ciekawie. Kamila zaczęła zsuwać swoje ręce, aż doszła do moich pośldków. Zaczęła je szybko i gwałtownie masować co jakiś czas zaciskała na nich palce, a ja jęczałam cicho.
- Ooooooh przestań. Oszaleję z Tobą.
- Mmmm podoba ci się. -mruknęła i pociągnęła językiem przez moją twarz następnie wpięła się w moje usta. Całowałyśmy się namiętnie i długo. Z powodu braku powietrza byłyśmy zmuszone robić przerwy, ale chwile później znowu powracałyśmy do namiętnych pocałunków. Kamila wygładziła moje poczochrane włosy i delikatnie pocałowała w usta.
-Mmm czym sobie na to zasłużyłam? -powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Wszystkim kocie.- odparła i ugryzła mnie delikatnie w dolną wargę. Czułam, że lecę. Każdy najmniejszy gest doprowadzał mnie do szału...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz